Tworzenie przestrzeni biura | Network | Tworzenie przestrzeni biura
21743
post-template-default,single,single-post,postid-21743,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,select-child-theme-ver-1.0.0,select-theme-ver-3.4,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12.1,vc_responsive
 

Network

Network

Jak nowoczesne technologie zmieniają sposób sprawowania kontroli w organizacjach?

 

Karolina Dudek, Network praca w epoce informacji, „Op.Cit. Kwartalnik Kulturalno-Społeczny” nr 39 (2/2008)

 

Żeby działać w świecie (a nie tylko poddawać się działaniu świata), trzeba wiedzieć, jak działa świat.
Zygmunt Bauman

 

czesc babe
pierwsza sprawa – przechodzimy na mojego prywatnego maila – *****@go2.pl – bo tu nastapily jakies tam szpiegostwa firmowe – szef program zamontowal – no wiesz – hmmm
dwa – ustawka u mnie dzis aktualna, godzina 20sta.

 

 e-panoptykon

 

Takiego e-maila otrzymałam półtora roku temu od koleżanki. Pracowała wówczas w niedużej firmie zajmującej się sprzedażą powierzchni reklamowej. Z większością klientów firmy kontaktowała się, korzystając z poczty elektronicznej. Kiedy w pewnym momencie szef zlecił zainstalowanie oprogramowania kontrolującego przepływ informacji i korespondencję pracowników, w biurze zawrzało. Niektórzy pracownicy, zaprzyjaźnieni z firmowym informatykiem, zostali szybko poinformowani nieformalnymi kanałami o zaistniałej sytuacji i przenieśli korespondencję na prywatne skrzynki. Ci, do których ta wiadomość dotarła z opóźnieniem, nie kryli żalu, jaki mieli do kolegów, którzy nie podzielili się uzyskaną informacją. Bardzo szybko też to, co na początku było tajemnicą poliszynela, zaczęło być oficjalnie poruszane w rozmowach z przełożonymi. Mimo że takie działania podejmowane są przez większość firm, pracownicy byli oburzeni. Przywołuję tę historię, żeby zwrócić uwagę na to, że „uwięzienie w sieci” to nie science-fiction. E-panoptykon, wirtualna wersja Panoptykonu Benthama, który stał się dla Michela Foucault modelem władzy, to nie zły sen wielbicieli Dicka. To zupełnie realne, choć wirtualne, więzienie, do którego bardzo często sami wchodzimy nie zawsze w pełni zdając sobie z tego sprawę. Tymczasem, parafrazując słowa Baumana, żeby wiedzieć, jak działać w nowoczesnej organizacji, a nie tylko poddawać się jej działaniu, trzeba najpierw wiedzieć, jak ona działa?

W epoce ciężkiej nowoczesności, której wyróżnikami były według Zygmunta Baumana fabryka fordowska, biurokracja i panoptyczny model władzy, pracownicy biur byli stale obecni na miejscu pracy, co czyniło ich nieustannie „widzialnymi” dla kontrolującego oka przełożonego. Ów panoptyczny model władzy wypracował swoją architekturę. Biura były tak budowane, aby zapewnić „widzialność” i „przeliczalność” każdego z pracowników. Nadzorowanie ich działań nie nastręczało zatem takich problemów, z jakimi mierzą się dzisiejsi menedżerowie. Z nastaniem płynnej fazy nowoczesności znaleźliśmy się w świecie, w którym większość działań o charakterze gospodarczym jest hybrydą interakcji online i interakcji „cielesnych”. Wprawdzie współczesny pracownik coraz mniej czasu spędza w biurze i tym samym wymyka się bezpośredniej kontroli przełożonego – często pracuje w podróży, w domu, w innych miejscach pozornie pozostających poza zasięgiem korporacji, współczesne organizacje znalazły sobie nową przestrzeń, w której mogą realizować sprawdzone już wcześniej koncepcje. Tą przestrzenią, w której dzisiejsze organizacje mogą kontrolować pracowników w sposób niemalże nieograniczony, jest Galaktyka Internetu. Każdorazowe zalogowanie się w sieci jest wejściem do elektronicznego Panoptykonu i tym samym milczącą zgodą na nieustanne monitorowanie połowy życia. Manuel Castells podkreśla, że już dziś większość amerykańskich pracodawców (73,5%) stosuje jakąś formę nadzoru korzystania z sieci. Istnieją programy, na przykład Gatekeeper, które po uruchomieniu na serwerze monitorują wszystkie połączenia inicjowane przez komputery z każdego działu firmy. Zebrane przez nie informacje mogą być podstawą do zwolnienia pracownika za niewłaściwe korzystanie z sieci. Programy monitorujące mogą także blokować dostęp do określonych stron, na przykład do portali społecznościowych, albo blokować pewne hasła wyszukiwania. Nadzorcy Galaktyki strzegą nie tylko serwerów firmowych, ale także często kontrolują ruch w sieciach uczelni, o czym przekonał się mój znajomy, próbując wyszukać informacje na temat ezoterycznego języka programowania, zwanego Brainfuck.

Nie tylko rejestry z cyberprzestrzeni wykorzystywane są jako narzędzie śledzenia i kontroli pracowników. Nowoczesne organizacje wymierzają w stronę pracowników również „lufy” kamer przemysłowych. Wystarczy jeden fałszywy krok… Kamery bezlitośnie obserwują każdy ruch. Sławomir Magala opisał takie praktyki na przykładzie pewnego duńskiego przedsiębiorstwa zatrudniającego kontrolerów miejskiej komunikacji publicznej. Kontrolerzy pracujący na peronach w metrze byli pod stałym nadzorem kamer. Nigdy nie wiedzieli, kto i kiedy przejrzy kasetę z zapisem ich pracy. Wiedzieli za to o tym, że czasami pojawiają się również incognito osoby kontrolujące bezpośrednio ich pracę. System ten działał zatem tak jak Panoptykon – uwewnętrzniał kontrolę.

Strażnicy u wrót Galaktyki, zastępy jednookich kontrolerów nieustannie obserwujący każdy, nawet najmniejszy ruch – w świecie organizacji nie ma zatem przed nami nic takiego jak wieszczony przez Jeana Baudrillarda w odniesieniu do telewizji koniec perspektywicznej i panoptycznej przestrzeni. Nie spełni się również proroctwo Baumana o nadejściu ery post-panoptycznej, która miała być końcem ery podziału na kontrolujących i kontrolowanych. Przypadek firmy mojej koleżanki nie jest bynajmniej odosobniony. Takich firm są miliony na całym świecie – miliony E-panoptykonów.

 

architektura i e-przestrzeń

Internet buduje nie tylko wirtualne struktury. Tworzy także architektoniczne struktury w realnym świecie. Nowoczesne organizacje-sieci, bazując na komunikacji zapośredniczonej przez światłowody, projektują swoje biura tak, aby przestrzeń jak najlepiej odpowiadała ich specyficznym potrzebom. Przykładem takiej przestrzeni jest model biura Connected Workplace zaprojektowany dla firmy Cisco Systems. Castells uznaje to przedsiębiorstwo za pioniera modelu biznesowego charakteryzującego gospodarkę internetową. Jest ona największym producentem sprzętu do budowy sieci, posiadającym dominujący udział w światowym rynku routerów. Cała produkcja Cisco oraz kontakty z klientami są organizowane z wykorzystaniem wewnętrznych sieci firmy.

Przestrzeń biura została tak zaprojektowana, aby maksymalnie wykorzystać nowoczesne technologie komunikacyjne. Zanim wymyślono Connected Workplace, wykorzystywano w Cisco koncepcję shared workspace. W jednym z biur w Londynie na jedno stanowisko pracy przypadło sześciu pracowników. Pracownicy korzystali ze stanowisk rotacyjnie. Taki sposób wykorzystania przestrzeni biura określa się w literaturze mianem hot-desking’u, desk-sharing’u, systemu pracy niezależnego od stanowiska (location independent working) lub biurem non-terytorialnym. W tak zorganizowanych biurach nikt nie posiada własnego, stałego miejsca pracy. Pracownicy „dokują się” przy dostępnych stanowiskach (docking stations), podłączając laptop do gniazdka lub logują się do sieci firmy, korzystając ze stacji. W biurach, w których zasadą organizacji pracy jest hot-desking, wyodrębniane są pomieszczenia lub powierzchnie o specjalnym przeznaczeniu. W Cisco są to przede wszystkim Meeting-Points – przeznaczone do nieformalnej komunikacji lub na przykład pomieszczenia Think-Tank – służące pracownikom, którzy potrzebują w danej chwili spokoju, koncentracji lub chwili prywatności, na przykład podczas prywatnych rozmów telefonicznych. Connected Workplace jest biurem wykorzystującym hot-desking, ale tym, co czyni je przestrzenią par excellence nowoczesną, jest zainstalowanie bezprzewodowej sieci. Każdy z pracowników jest zatem wewnątrz biura idealnie mobilny. Jedynie pracownicy administracyjni mają stałe miejsca pracy tak, aby zawsze można ich było szybko odnaleźć. Pozostali pracownicy mogą korzystać w zależności od potrzeb z różnych przestrzeni – wystarczy, że przeniosą laptopa. Takie biuro zdaje się przypominać miejsca, które Marc Augé nazywa „nie-miejscami” – to przestrzenie zdehumanizowane, nieprzyjazne człowiekowi, gdzie żadne organiczne życie społeczne nie jest możliwe, z którymi człowiek związany jest w sposób rutynowy i w których trudno mu się odnaleźć i zakorzenić. Augé miał na myśli przede wszystkim przestrzenie takie jak lotniska, bankomaty, obozy uchodźców. Możliwe, że takimi przestrzeniami staną się wkrótce także biura.

 

CMC

 

Rewolucja informatyczna zmienia nie tylko fizyczną przestrzeń biur, ale także rytm, strukturę i modele biznesowe dzisiejszych firm. Bez wątpienia owa konstatacja daje się odnieść do sytuacji wielu nowoczesnych organizacji, jak choćby wspomnianego już Cisco. Większość interakcji pracowników tego przedsiębiorstwa to interakcje typu CMC (computer mediated communication), czyli komunikacja zapośredniczona przez komputer. Firma ta w innowacyjny sposób wykorzystuje możliwości „produkcji Internetu” z wykorzystaniem „Internetu w produkcji” – opierając swoją działalność na istnieniu trzech sieci. Jest zatem przykładem przedsiębiorstwa, w którym to sieć teleinformatyczna stała się miejscem pracy, a marginalizacji uległa lokalizacja geograficzna wykonania pracy. Sprzedaż zorganizowana jest wokół sieci dostępnej tak dla dostawców, jak i dla klientów – Cisco Connection Online. Po zalogowaniu do sieci Cisco można określić swoje potrzeby automatycznym doradcom, którzy w trybie interaktywnym pomagają wybrać odpowiedni produkt i określają jego cenę. Po zakończeniu takich e-negocjacji, dostawcy Cisco podejmują produkcję i dostarczają towar wprost do klienta. Obsługa jest zatem w dużej mierze zautomatyzowana przez sieć. Produkcja Cisco jest również koordynowana za pomocą zewnętrznej sieci – Manufacturing Connection Online, do której dostęp mają pracownicy i dostawcy. Dzięki tej sieci jedno z największych przedsiębiorstw produkcyjnych samo niewiele produkuje. Większość produkcji (ponad 90 procent – sic!) wykonują podwykonawcy. Trzecią z sieci Cisco jest sieć wewnętrzna – Cisco Employee Connection, która umożliwia natychmiastową komunikację pracownikom zatrudnionym na całym świecie.

Praca w sieci to nie tylko przywilej technologicznych gigantów takich jak Cisco. Coraz więcej firm działa w środowisku rozproszonym. Mój znajomy, przechrzczony slawista, pracuje od kilku miesięcy w jednej z firm z branży IT, zajmującej się zarządzaniem danymi. Jego zespół tworzą Polacy oraz ich amerykańscy koledzy po drugiej stronie globu. Ci, którzy pracują za oceanem, bynajmniej nie pracują razem w jednym biurze. Zasiadają każdy przed swoim komputerem w różnych miastach, niektórzy w biurach, inni w domu, każdy w innej strefie czasowej. Warszawscy pracownicy firmy łączą się poprzez terminale, stacje, składające się z ekranu, klawiatury i małej „czarnej skrzynki” z komputerami, znajdującymi się w Anglii, które z kolei łączą się z amerykańskimi serwerami, na których gromadzone są dane, co oznacza, że „komputer”, na którym pracuje mój kolega, „fizycznie” znajduje się w Stanach. Pracownicy owej firmy porozumiewają się przez Internet i telefonicznie. Często odbywają się konferencje internetowe, w czasie których poszczególne osoby udostępniają pozostałym swoje ekrany, korzystając z programu WebEx. Osoby siedzące przy różnych komputerach podłączają się do danej sesji i widzą ten sam pulpit. W ten sposób omawia się wspólnie projekty, komentuje dokumenty. Komunikacja odbywa się też często poprzez różne komunikatory (GoogleTalk, Yahoo! Messenger).

To wysoko stechnicyzowane środowisko nie jest jednak całkiem zdehumanizowane. Pracownicy rozwinęli różne strategie personalizowania i oswajania e-przestrzeni. Wprawdzie obowiązuje „polityka czystych biurek”, ale jest ona inaczej rozumiana niż w biurach korzystających z systemu hot-desking. Należy zachować wszelkie procedury bezpieczeństwa, wylogować się z terminalu i schować wszystkie dokumenty do szafki zamykanej na kluczyk, ale można pozostawić na wierzchu rzeczy osobiste. Pracownicy tworzą swoje miejsca w pracy w tuanowskim rozumieniu tworzenia miejsca w pewnej przestrzeni: wieszają plakaty z ulubionymi grami, ustawiają kolekcje figurek motorów, symbolicznie wpisują w przestrzeń siebie. Nie ma wymogu unifikacji stanowisk pracy, natomiast wprowadzono wymóg ujednolicenia stopek e-mailowych. Wcześniej pracownicy zamieszczali w stopkach na przykład ulubione cytaty. Różnorodnością pomysłów na to, co zamieścić w stopce e-maila, wyróżniał się przede wszystkim amerykański zespół. W Polsce, gdzie ustawa określa, jakie dane powinny znaleźć się w stopce e-maila wysyłanego z firmowego konta, pracownicy byli przyzwyczajeni do pewnej standaryzacji, tłumaczył mój kolega. Personalizowane są również inne elementy e-przestrzeni. Gdy w czasie konferencji poszczególni członkowie zespołu udostępniają swoje pulpity przez WebEx, objawia się cała gama tapet desktop. Jedni ustawiają zdjęcia rodzinne, inni rysunki dzieci. Właściwie nie zdarza się by było to logo firmy. Pewnym wyjątkiem jest tu polski zespół. Ze względu na to, że ustawienie obrazu na pulpicie znacznie spowalnia pracę komputerów, pracownicy wybrali tapety monochromatyczne.

Poza codzienną komunikacją odbywającą się poprzez e-maile, komunikatory, telefony, są jeszcze inne systemy wymiany informacji wewnątrz firmy. Istnieje kilka wewnętrznych portali, które są źródłem informacji o tym, co dzieje się w firmie. Niektóre mają charakter ogólny, ale są też portale, które służą konkretnym celom, na przykład wymianie sugestii dotyczących usprawnień, jakie można by wprowadzić w firmie. Każdy z pracowników może się do takiego portalu zalogować, zgłosić propozycję wprowadzenia jakiejś innowacji lub skomentować projekty kolegów. Firma wydaje również swoją elektroniczną gazetę. Poza informacjami dotyczącymi produktów czy strategii rozwoju są w niej również zamieszczane artykuły związane z życiem pracowników. Wkrótce ukaże się na przykład seria artykułów zawierających relacje pracowników, których rodziny były zaangażowane w wojnę w Iraku.

W nowoczesnych organizacjach miejsce pracy znajduje się tam, gdzie znajduje się ekran podłączonego do sieci komputera. Piotr Zawojski zauważa, że ów motyw „życia na ekranie”, „poprzez ekran” to jedna z najczęściej wykorzystywanych metafor, pozwalających na opisanie bycia w świecie kształtowanym przez nowoczesne technologie. Przywołuje on słowa Baudrillarda, który napisał niegdyś, że on i jego komputer są złączeni z sobą jak we wstędze Möbiusa. Powstaje pytanie czy ta möbiusowka relacja nie jest przypadkiem pewnym ideałem przyszłości. Szybki rozwój technologii sprzyja nie tylko rozwijaniu wizji biur, w których meble i ściany zostały poddane technicyzacji w najwyższym stopniu, ale także snuciu fantazji o pracownikach przyszłości, którzy będą mieli wszczepiony pod skórę komputer w formie implantu, zauważa Anna-Maria Losos. Czy zatem komputer stanie się protezą, którą każdy będzie musiał sobie sprawić? Czy ideałem przyszłości jest tym samym cyborg? Ów „nadczłowiek”, synteza człowieka i maszyny, to w końcu jeden z najpopularniejszych nowoczesnych mitów.

 

Opcity:

M. Augé, Non-Place: Introduction to an Anthropology of Supermodernity, London 1995; J. Baudrillard, Symulakry i symulacja, Warszawa 2005; Z. Bauman, Płynna nowoczesność, Kraków 2006; M. Castells, Galaktyka Internetu. Refleksje nad Internetem, biznesem i społeczeństwem, Poznań 2003; M. Foucault, Nadzorować i karać, Warszawa 1998; C. Hoedmaekers, S. Magala, A case of panoptical control in a public company, /w:/ S. Magala, Cross-Cultural Competence, London 2005; A. M. Losos, Przestrzeń do komunikacji. Ewolucja koncepcji aranżacji powierzchni biurowych, „Facility Manager”, 2006 4 (21); Tuan Y. F., Przestrzeń i miejsce, Warszawa 1987; P. Zawojski, Monitory między nami. O byciu razem i osobno w cyberprzestrzeni, /w:/ A. Gwoźdź i P. Zawojski /red./, Wiek ekranów. Przestrzenie kultury widzenia, Kraków 2002.

Karolina J. Dudek

poczta@karolinadudek.eu
No Comments

Post a Comment